sobota, 9 czerwca 2012

Teen Titans cz 11

I znowu o czymś zapomniałam. Wstawię teraz, bo znowu zapomnę
Ma się farby XD
A teraz notka
___________________________________________________________

 Wyścig Ze Zgniłkiem

W
 pokoju zastałem tam śpiącą Kirę rozłożoną na całym łóżku. Uśmiechnąłem się, przebrałem i wyszedłem. Skierowałem swe kroki w stronę garażu. Wsiadłem na swój motor i pojechałem na tor. Dojechałem tam bez przeszkód. Na torze czekał na mnie Takashi.
-Heja, Dick. Dawno cię nie było-przywitał się Matt.
-Cześć. Wyjechałem do Eee Nowego Yorku-skłamałem.
-Wow! Szacun-zachwycił się kumpel.
-Hej! Grayson! Nie było cię, bo tchórzyłeś!-nabijał się Takashi.
-Nawet jeśli, to na pewno nie ciebie-zgasiłem go.
Oglądałem, jak początkujący przegrywają z profesjonalistami. Nagle usłyszeliśmy ryk silnika. Chwilę później zobaczyliśmy nadjeżdżający motor. Już raz go widziałem. Kierowcą jest Johnny Zgniłek. Podjechał, zrobił ze trzy kółka i się zatrzymał.
-Siema, ofermy-przywitał nas ciepło.
-Czego tu szukasz?-spytałem.
-Wyzwania. Kogoś, kto mógłby się ze mną równać-odpowiedział.
-Możemy się z tobą ścigać, pod warunkiem, że nigdy więcej się tu nie pojawisz-postawił warunek Takashi. Więc będę musiał wytrzymać na jednym torze ze Zgniłkiem.
-Zgoda. Kto się ze mną zmierzy?-spytał wodząc po wszystkim wzrokiem.
-Dick Grayson-powiedział Takashi. Jeśli myśli, że nie podołam, to
-Zgoda-powiedziałem i wsiałem na motor. Ustawiliśmy się na linii startu.
-Pięć!
-Cztery!
-Trzy!
-Dwa!
-Jeden!
-START!!!
Wystartowaliśmy. Od razu wyprzedziłem Zgniłka. Zostawiłem go daleko w tyle i ukończyłem trzecie okrążenie w tym samym czasie, gdy on kończył drugie. Spokojnie przekroczyłem linię mety.
-Jak to możliwe, że ze mną wygrałeś?!-krzyknął wściekły, gdy wreszcie dojechał.
-Zwyczajnie. Mistrza nie pokonasz-powiedziałem uśmiechając się półgębkiem.
-Żądam rewanżu!-krzyknął podchodząc do mnie. Spojrzałem na zegarek.
-Co jest, Grayson? Śpieszysz się na naukę jazdy?-nabijał się Takashi.
-Żeby jeździć lepiej od ciebie? Nie muszę-zgasiłem go.
Była za pięć trzecia.
-Nie zdążę-powiedziałem do siebie.-Następnym razem Zaraz Ty przecież nie masz już wstępu na tor!-zaśmiałem się.-Na razie-powiedziałem do kumpli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz