wtorek, 27 marca 2012

Info II

PRIMUM
Rysunki (własne) z postaciami dodam, jak dogadam się z komputerem (czytaj: rozpracuję co, gdzie i jak) Na razie muszę tylko dorobić... z... większość niż połowę tych ludzików =P Na szczęście główne już mam, więc powinnam szybko wytapetować (XP) resztę

SECUNDUM
Smoka wymyśliłam tak... z powietrza, więc nie mówcie mi, że widzieliście go w jakiejś kreskówce [Xiaolin 
Showdown/Mulan/American Dragon-Jake Long (skojarzenia kolegów/koleżanek z klasy)]

TERTIUM
Uwiodła mnie łacina więc... Google w ruch! =P

QUARTUM
Nie ma czwartej informacji ;P

niedziela, 25 marca 2012

Narzeczony

Ta notka jest wysilona, ale słyszałam, że podczas pisania wpada więcej pomysłów niż zazwyczaj, a ja zamierzam to sprawdzić więc...:
***********************************************************************************
-Witaj tato-przywitała się Herietta dygając.


-Witaj córko-odpowiedział jej ojciec-Pragnę przedstawić ci księcia Leofina-wskazał ręką chłopaka.
Był może o dwa lata starszy od niej. Miał długie, brązowe włosy i zielone oczy (nie chce mi się teraz szukać tego zeszytu, ale takie mu chyba narysowałam XP), ubrany był na biało, jedynym wyjątkiem była długa, czerwona peleryna.


-Ty musisz być Herietta (1)-powiedział całując jej rękę


-Tak, to ja-odpowiedziała grzecznie Herietta-A ty jesteś książę Leofin. 


*Aleś palnęła! Geniusz!*


-Zostawię was samych-oznajmił ojciec Herietty.


*Tylko nie to!*-błagała w myślach Herietta.


Po tym, jak król odszedł od przyszłego małżeństwa (ONA MA 15 LAT!) 


-Przejdziemy się po ogrodzie?-spytała Herietta.


-Chętnie-odpowiedział książę Leofin.


Przeszli w ciszy parę alejek. Prawie, bo książę cały czas próbował zacząć rozmowę. Herietta tylko odpowiadała wymijająco z uśmiechem na twarzy. Mimo, że jej oczy były smutne.


-I wtedy... Słuchasz mnie?


Herietta nie zauważyła, że książę Leofin zaczął kolejną "fascynującą" opowieść, jak to kogoś pokonał (aż się niedobrze robi XO)


-Tak, tak! Opowiadaj dalej...-próbowała Herietta, ale ten laluś był sprytniejszy niż jej się wydawało.


-Cóż... Nie ma sensu... I tak nie wiesz o czym opowiadam, a od początku (znowu) opowiadać nie będę... Może... Opowiesz mi coś o sobie?...


Teraz to już nie wybrnie...


*Zaraz!... To jest myśl! Może zniechęcę go do małżeństwa!*


-Ścigam się konno z ludźmi z pobliskiej wioski...


-Ciekawe... Będę mógł kiedyś popatrzeć?-zaciekawił się książę.


*Przecież po tym tekście większąść jak najszybciej pragnęła odwołać zaręczyny!*-panikowała Herietta-*Całe szczęście, że to była prawda O-o*


-Może kiedyś... Lubię też...
*Myśl, myśl!... Czego mężczyźni nie lubią w kobietach?!*
Yyy... Czasem się pojedynkuję...
*Uff...*


-A dobrze ci idzie?


*On mnie dobija! Jak  mam  go spławić?!*


-Bardzo... Możliwe, że jestem lepsza od ciebie
*Może tak...*


-Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że nie jesteś kolejną księżniczką marzącą tylko o macierzyństwie i rycerzu w lśniącej zbroi-ucieszył się książę


*Niech go szlag trafi! On mi się nie może spodobać! Za wszelką cenę nie mogę się w nim zakochać!... Zaraz!... A może obraza!*


-Szkoda, że ty jesteś kolejnym księciem marzącym tylko o podbojach i zwycięstwach...


-Przestań... Tak szczerze, to czasami mam ochotę uciec i nigdy nie wrócić do tego...-westchnął (wiadomo, jak XP)-...królestwa.


*Nosz K***a!*


Gdy byli przy najpiękniejszej części ogrodu...


Podeszła do nich służąca (a wy co myśleliście? XP) ogłaszająca, że pora na obiad.


*Uff...*-pomyślała Herietta i udała się wraz z księciem do jadalni
*******************************************************************************
1-Ten różowy jest specjalnie XP
TAAAK! Udało się! Sposób sprawdza się w praktyce! Wielkie: DZIĘKI dla Arisu. Mam nadzieję, że ty też co wy...klikasz (?) z tej klawiatury... I opowiesz mi co się stało DOKŁADNIEJ po tym ich wejściu do szafy, bo to, że Arisu przeszła z powrotem do Xiaolinu, a Wuya i Hanibal wkroczyli w (mam nadzieję) w stan charakteryzujący się ustaniem oznak życia, spowodowany nieodwracalnym zachwianiem równowagi funkcjonalnej i załamaniem wewnętrznym organizacji ustroju (potocznie: umarli)-to wiem... ALE CO BYŁO POMIĘDZY TYM?!

sobota, 17 marca 2012

Jak to się zaczęło...? część 2

Wielu wchodzi... NIKT NIE KOMENTUJE! Ludzie to dla was wyłączyłam specjalnę opcję, że trzeba się zalogować, aby komentować! A Tobie Agato (jak oficjalnie XP) DZIĘKUJĘ CI (żebyś się więcej nie czepiała) za dedykację zdjęcia na NK :) Obiecałam obrazki, ale że nie mam skanera, muszę je narysować w paincie, gdzie te żeńskie postaci nie wychodzą za dobrze. Uf... Ale się ropzpisałam, pora na opko:
*******************************************************************************
-Szybciej Jing-xiu, nie mogę się spóźnić!-ponaglał smoka dziewczyna


-Szybciej nie dam rady, a poza tym, jeszcze mi nie wyjaśniłaś: o co tutaj chodzi? Dlaczego musisz się tam dostać jak najszybciej?


-Bo muszę i już!


-Czekaj, czekaj...-Smok zwolnił zamyślając się-Ja już chyba wiem o co chodzi...


-Wiesz?!-Dziewczyna spojrzała ze strachem na smoka.


-Ty chcesz jak najszybciej zobaczyć tego chłoptasia-uśmiechnął się Jing-xiu


-Uf...-westchnęła niesłyszalnie dla smoka dziewczyna-Tak masz rację, pospiesz się!-powiedziała już głośniej.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-Herietto, gdzieżeś ty była?!-krzyczała piastunka-Książę Leofin czeka już od dwóch godzin.


-Bardzo przepraszam, ale musiałam... Eee... Obiecałam komuś, że... Musiałam się z kimś spotkać... Powiedziałam ci, że umówiłam się na spotkanie z przyjacielem...-kłamała Horietta.


-Cóż, dobrze. Ale szykujże się prędzej, bo książę nie powinien tyle czekać na są przyszłą narzeczoną-piastunka uwierzyła w kłamstwa Horietty.


-A czy mi piastunka pomoże?-spytała grzecznie Horietta


-Skoro tak grzecznie prosisz...


I wybrała dla Horietty piękną sukienkę: 


-Dziękuję piastunko-podziękowała Herietta-Chciałam spytać...


-Słucham cię, Herietto


-Czy ja muszę wychodzić za mąż właśnie teraz?...-Herietta spuściła wzrok.


-Zapewni to pokój naszym dwóm królestwom...


-No cóż...-Herietta odwróciła się tyłem do piastunki.


-Czy powinnam o czymś wiedzieć?-piastunka zaczęła coś podejrzewać.


-Nie, nic...-odpowiedziała Herietta.


-Cóż... W takim razie za dziesięć minut zejdź do ogrodu z fontanną-poinformowała Heriettę piastunka i wyszła. 


Po wyjściu piastunki Herietta przejrzała się w lustrze. *Dzisiaj coś się stanie. Na pewno...* Herietta przeczuwała coś od samego rana. A zwykle jej przypuszczenia się sprawdzały...
*******************************************************************************
A w następnej części dowiecie się o co chodziło głównej postaci... Ale bez konkursu się nie obejdzie =) Ja na razie sama nie wiem o co jej chodziło więc chcę zobaczyć propozycje XD. Wybiorę najlepszą i oficjalnie podziękuję... Tak jak w poprzedniej notce Agacie :)

poniedziałek, 12 marca 2012

Jak to się zaczęło...? część 1

Obiecałam obrazki, ale nie mogę się jeszcze zdecydować kto jak wygląda, więc... KOLEJNE OPKO :D
*******************************************************************************
Równoległy Wymiar, Pałac:


-Herietto!-wołała piastunka-No i gdzież ty się znów skryła?! Proszę mi tu przyjść, niedługo przybędzie książę Leofin z pierścionkiem zaręczynowym! Niechże się już przestanie chować i przyjdzie tu jak najprędzej inaczej na skargę do ojca pójdę!


Wtedy do sali wszedł król...


-Gdzież to się podziała ma córka?-pyta piastunki-Czyżbyś znów miała z nią kłopoty?


-Z samą Heriettą  nie mam żadnych problemów, ale te jej zabawy w chowanego... Dziewczęta w jej wieku powinny się bardziej skupić na nauce, a niżeli na zabawach. Poza tym, księżniczkom nie przystoi się włóczyć, a raz to ja żem widziała jak ona po drzewach skakała! W kogo się to, pytam, wrodziło?! Król taki spokojny do walca trudno wyciągnąć, a królowa też żywiołowa nie była...


-Zgadzam się z tobą, Mieczysławo, ale cóż ja poradzę, jeśli nie wiem gdzie jest?


-Wasza wysokość-oznajmił w ukłonie goniec-Przybył książę Leofin.


-Miał waść przybyć w południe!-rząchnął się król.


-Powiedział, iż nie mógł się doczekać spotkania z piękną Heriettą i przybył teraz.


-Cóż... W takim razie zaproś go do sali tronowej i każ wysłać wojska na poszukiwanie księżniczki-wydał rozkaz i wyszedł.


-Znów ci uciekła, Mieczysławo?-uśmiechnął się goniec.


-A ty waść miałeś zadanie od króla!


-Oczywiście-rzekł goniec i wyszedł z komnaty śmiejąc się pod wąsem.


                                                                     ***


W tym samym czasie na leśnej łące młoda dziewczyna siedziała przy drzewie czytając książkę... W pewnej chwili zrobiło się ciemno jak w nocy, dziewczyna przeraziła się nie na żarty. Wyjęła swoją katanę (japoński miecz) gotowa do ataku. zamknęła oczy *Zdaj się na słuch* pomyślała. Usłyszała coś za sobą dźwięk łamanej gałązki. Błyskawicznie obróciła się w tamtą stronę.


-Pokaż się!-krzyknęła w ciemność


-Jestem twoim najskrytszym lękiem...-szepnął daleko, a jednak słyszalnie, ochrypły głos.


-Jing-xiu [czytaj: dżing-szu], przestań żartować i wyłaź!-Odkrzyknęła dziewczyna.


-Skąd wiedziałaś, że to ja?!- krzyknął ten sam głos, ale już nie ochrypły... 


W tej samej chwili znowu zrobiło się jasno, a z najbliższego drzewa zszedł smok. Wyglądał mniej-więcej tak [mniej-bo mniejszy, więcej-bo tego koloru]: 


-Poznałam po twoim głosie-powiedziała dziewczyna przejeżdżając palcami po płaskiej powierzchni katany.


-A mogłabyś schować ten miecz? Przeraża mnie...-Smok aż się wzdrygnął


-Gdybyś mnie nie straszył, nawet bym go nie wyjęła-powiedziała obrażonym tonem dziewczyna.


-A więc to wszystko moja wina?!-oburzył się smok


-Ty to powiedziałeś-uśmiechnęła się dziewczyna


-Ha ha ha... Bardzo śmieszne-powiedział z sarkazmem Jing-xiu.


-Wiesz, że się spóźniłeś?-spytała dziewczyna.


-A ty wiesz, że ojciec wysłał po ciebie wojska, bo jakiś chłoptaś przybył błagać cię o rękę?-odpowiedział pytaniem na pytanie Jing-xiu.


-To już dzisiaj?!-zdziwiła się dziewczyna.


-Co "już dzisiaj"?-spytał zdezorientowany smok.


-Jing-xiu, muszę się jak najszybciej dostać do pałacu!


-Znam pewien sposób, ale musisz mi powiedzieć o co chodzi.


-Opowiem ci później... Jing-xiu, proszę- Dziewczyna była bliska płaczu.


-No dooobra-poddał się smok.


-Szybko!-ponaglała smoka dziewczyna.


Po chwili stał (lub leżał) przed nią powiększony Jing-xiu.


-Nie mówiłeś, że tak potrafisz-Dziewczyna złapała się pod boki.


-Nie pytałaś-odpowiedział smok-No wsiadaj, podobno ci się spieszy!


-Faktycznie!-dziewczyna wsiadła na smoka-Leć!
*******************************************************************************

sobota, 10 marca 2012

Prolog

Dobra, poczekam, dam wam więcej czasu... Ale mogłybyście dać przynajmniej ustne obietnice, że będziecie to komentować. Bo na razie nie wiem, czy warto tego bloga pisać :|    Nie chciałabym przestawać tylko dlatego, że nie ma on "recenzji" :'(  No, ale obiecałam, że będzie opko, więc...
*****************************************************************Kraina Hunluan:

Rodzeństwo, Yin i Yang, przechadzało się wzdłuż rzeki He.



-Nie powinniśmy tyle ryzykować. Umieścimy ją w klasztorze Minxing. Z tego klasztoru wyszło wielu wspaniałych wojowników-mówiła Yin do brata.


-Nie pozwolę aby kolejna osoba miała zginąć przez to, że nie opanowała swojego aspektu natury!-zaprzeczał Yang-Ten klasztor jest świetny, nie przeczę, ale nie jest odpowiedni dla osoby z takimi umiejętnościami!


W czasie, gdy rodzeństwo dyskutowało na ten temat podeszły do nich aspekty natury: trzy dziewczynki i trzech chłopców (później dodam ich przedstawienie graficzne).


-Nie możecie zobaczyć w Weilai?-spytał chłopiec w czerwonym kimono.


-Jej przyszłość zależy od naszej decyzji, dlatego nie jest jeszcze możliwe zobaczenie jej przyszłości-sprostowała Yin.


-Ale Huo miał na myśli, że moglibyście zobaczyć rożne warianty...-zaczęła Diqiu, dziewczyna w zielonym kimono.


-...I wiedzielibyście, gdzie będzie jej najlepiej...-Mówił Feng, chłopiec w jasnobłękitnym kimono.


-...I, czy to jest Ona...-dokończyła Shui, dziewczyna w niebieskim kimono.


-Zastanowimy się nad tym-powiedział Yang-Mamy przecież jeszcze parę lat...
*****************************************************************
Mam nadzieję, że się podoba, ponieważ mam ochotę, aby tę historyjkę rozpisywać, aż wam będzie bokiem wychodzić XP