wtorek, 15 maja 2012

OneShot cz2

Kontynuacja
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Następnego dnia zostałem obudzony przez najpiękniejszy głos na świecie. Otworzyłem oczy. Anastasia unosiła się nade mną. Chciałem wyskoczyć z łóżka, ale przypomniałem sobie, że nie mam nic na sobie.
-Eee... G-gdzie są... moje ubrania?...-spytałem czerwony.
-Zaraz przyniosę-powiedziała i zniknęła mi z zasięgu wzroku. Po chwili wleciała do sypialni z moimi ubraniami. Położyła je na łóżku i poleciała przygotować śniadanie. Sybko się ubrałem i wleciałem do kuchni zwabiony zapachem ciasta truskawkowego.
-Mmm...
-Twoje ulubione-Podsunęła mi talerzyk pod nos.
Zjedliśmy w milczeniu.
-Gabrielu, co się dzieje?-spytała, a ja zauważyłem, że od paru minut na moim talerzu nic nie ma.
-Eee... Zgłębiam sens swojego istnienia?
*Ale palnąłeś*-"powiedział" demon w moim umyśle.
*Dzięki, zauwarzyłem*-"odpowiedziałem" mu.
-Gabrielu, jeśli nie chcesz o tym rozmawiać to powiedz, zamiast mnie okłamywać...-Spojrzała mi w oczy.
Usiadła mi na kolanach i objęła moją szyję.
-Gabrielu, obiecaj,... że nigdy mnie nie zostawisz...-wyszeptała.
-Obiecuję, a nawet przysięgam...-powiedziałem również szeptem. A, gdy nasze usta miały się połączyć w pocałunku,...
-Anastasio, Gabrielu!-...przerwała nam Mżawka.
-Już idę!-krzyknęła Anastasia, a następnie zrobiła mi malinkę. Zeszła mi z kolan i peciała do hallu. Słyszałem, jak otwiera drzwi.
-Cześć-powiedziała Mżawka.
-Hejka-odpowiedziała Anastasia. Podleciałem do nich.
-Hej-powiedziałem.
-Cześć... Gabrielu, stało się coś?-zmartwiła się Mżawka.
-Co?... Nie, nic... Do zobaczenia-Odleciałem jak najszybciej.
Przez cały dzień byłem, jakby w transie.
-Gabriel!-zawołam Kamień tak głośno, że prawie upuściłem paczuszkę z pyłkiem.
-Co?-spytałem.
-Przecież ty już skończyłeś-zastanowił się Kamień.
-Hę...? Ja po prostu...-zacząłem.
-Ej, a co ty tu masz?-spytał Piasek wskazując na moją szyję. Zarumieniłem się.
-T-to nic...-potarłem miejsce, gdzie znajdowała sie malinka i próbowałem ją jakoś zasłonić ubraniem.
-Czy aby na pewno?-spytał Kamień patrząc na Piaska porozumiewawczo.
-Nie wiem, o co wam chodzi...-Przybrałem kolejny odcień czerwieni.
-Może o nią?-powiedział Piasek wskazukąc na Anastasię.
-Hej, chłopaki! Gabriel, wiesz, że co pełnię organizowane są Tańce (1)?-spytała ożywiona.
-Ta-ak-przedłużyłem sylabę.
-A wiesz, że dzisiejsza jest wyjątkowa?-zadała kolejne pytanie.
-Do czego zmierzasz?-spytałem podejrzliwie.
-No wiesz, czy nie?!-zniecierpliwiła się.
-Wiem, że dzisiaj jest pełnia, ale dlaczego jest wyjątkowa?
-Bo ta jest czerwona(2) i taniec organizuje sama Królowa!(3)-Ekscytowała się Anastasia.
-Aha... Zaraz, powiedziałaś "czerwona"?!-przestraszyłem się.
-Tak... Coś się stało?-zmartwiła się.
Nagle usłyszeliśmy trzask.
-Właśnie to-odpowiedziałem zamykając oczy.
-Gabrielu, Słoneczeko, jak ty wyrosłeś!-zawołała Ever. Elfiva podbiegła do mnie z zamiarem pogłaskania mnie. Odrzuciłem jej dłoń.
-Nie dotykaj mnie-powiedziałem przez zaciśnięte zęby.
-Zwracaj się do matki...-nie zdążyła dokończyć.
-Moja matka nie żyje, a taka wiedźma, jak ty, mi jej nie zastąpi-przerwałem jej.
-Jak śmiesz?! Ty smarkaczu!-Podniosła rękę z zamiarem uderzenia mnie. W "odpowiedniej chwili" złapał ją (rękę) Michael.
-Spóźniłeś się-zwróciłem się do lokaja.
-Najmocniej przepraszam, paniczu-Ukłonił się Michael.
-Dlaczego tym razem wcześniej?-spytałem patrzac na macochę.
-Ponieważ wieczorem jest bal, na którym musisz być-odpowiedziała.
-Z jakiej okazji?-kontynuowałem dialog mimo zdziwienia przyjaciół.
-Twoich zaręczyn-odpowiedziała, jakby mówiła o pogodzie.
-Chyba się przesłyszałem. Ja się nikomu nie oświadczałem.
-To nie problem. Niedługo zostanoesz koronowany, a każdy król musi mieć żonę z podobnego stanowiska.
-Inaczej ojciec by ci się nie oświadczył-mrukąłem.
-Słucham?...-spojrzała na mnie mrużając gniewnie oczy.
-Nic... Michaelu, zajmij się tym, a mojemu ojcu przekaż, że będę o tej godzinie, co zawsze i ani sekundy wcześniej-rozkazałem lokajowi.
-Tak jest, paniczu-Skłonił się lokaj.
Po ich zniknięciu, jeszcze przez chwilę panowała niezręczna cisza.
-Co... chcecie wiedzieć?...-spytałem, by ją przerwać.
-Kim oni byli?-spytał Kamień.
-Mój lokaj, macocha i jej eskorta-odpowiedziałem.
-A czego oni od ciebie chcieli?-spytał Piasek.
-Żebym wrócił...-zamyśliłem się.
*Tęsknisz?*-zdziwił się demon.
*Zamknij się*-odpowiedziałem mu.
*Nie mamy nastroju, co?*-droczył się.
Nie odpowiedziałem mu.
-Ale jak to "wrócił"?-spytała Mżawka.
-Od czerwonej do fioletowej pełni jestem elfem i przebywam u ojca, a od fioletowej do czerwnej-wróżkiem ze względu na matkę i przebywam tutaj...
Nie lubiłem mówić o swojej przeszłości... Z wielu powodów...
-Co jeszcze chcecie wiedzieć?-spytałem.
-O co  chodzi z tymi... zaręczynami?...-spytała milcząca do tej pory Anastasia.
-Eee... Bo ja... jestem księciem i... żeby rządzić królestwem.... muszę się ożenić... ale ja nie chcę.... to znaczy... Ja nie chcę się ożenić z tą elficą, którą wybrała dla mnie Ever... Ale poza tym...-Przybrałem odcień dojrzałego pomidora. Ostatnio dość często mi się to zdarza, przy szczerych rozmowach z Anastasią...
Kiedyś tego nie było...
bo była dla mnie tylko przyjaciółką.
A raczej tylko tak się wtedy do niej odnosiłem.
Zawsze coś do niej czułem...
 -Gabrielu!-Kamień pstrykał mi przed oczami.
-Co?...-spytałem nieprzytomnie.
-Zaciąłeś się. Anastasia poleciała do domu. Kazała przekazać, że będzie na ciebie czekać-wyjaśnił.
-Razem...-zaczął Piasek.
-...We dwoje...-dopowiedział Kamień.
-...Sam na sam...-żartował dalej Piasek.
-Zamknij się-powiedziałem-Nie mam nastroju do żartów...
-Ach!... No tak, ty przecież się niedługo żenisz!-Kamień walnął się w czoło.
-Ale zaprosisz nas, prawda?-Piasek zrobił "słodkie" oczka.
-Po pierwsze: nie będzie żadnego ślubu, a po drugie:... Nikomu i niczemu nie powiecie, co tu się stało.
-Dobraaaa...-Zrobili obrażone miny.
-Na razie!-powiedziałem.
Nie słyszałem, czy odpowiedzieli.
Poleciałem nad rzekę, żeby wszystko sobie poukładać.
Nie mogłem wrócić, nie mogłem też zostać. Złapałem się za głowę, w której poczułem ogromny ból. Nie przejmiesz nade mną kontroli. Nie dzisiaj!
 ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
1=Ważna uroczystość wśród wróżek.
2=W Nibylandii (czytało się "Piotrusia Pana") księżyc przybiera różne kolory tęczy (bujda wymyślona przeze mnie, na potrzeby opowiadanka)
3=Używane (czasem) zamiast imienia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz